Ale do rzeczy. Zamówiłam parę ręcznie robionych lampworków, przyleciały do mnie ze Stanów i z Niemiec. Są cudowne i zazdroszczę tym co potrafią takie cuda tworzyć. Wkomponowałam je w bransoletki. Trochę lutowane, trochę plecione, ale i elementy art clayowe tez się znalazły. Idę za modą i użyłam pierwszy raz rzemieni. Ale jakoś do mnie nie przemawiają, chociaż do lampworków chyba pasują. Ostatni naszyjnik, to oczywiście motyw liściasty, chyba nigdy mi się nie znudzi:) Ciężko było zrobić dobre zdjęcie, bo na manekinie nie układał się tak jak na "żywym modelu":)
I to by było na tyle.
Pozdrawiam wszystkich odwiedzających.